Hogwartejszyn, tralalajeszyn

By me for me cuz me
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 H-Hai...?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Japonia

avatar

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 29/05/2014

PisanieTemat: H-Hai...?   Wto Cze 10, 2014 9:38 am

Nazwa kraju/miasta/whatever:
Nippon/Nihon

Imię i nazwisko:
Kiku Honda

Data urodzin:
12 luty

Klasa:
VI

Krew:
Półkrwi

Różdżka:
Wiśnia, 10 i pół cala. Dość giętka. Rdzeń z łuska kappy („(...)pomocne dla wszystkich zielarzy i florystów. Bywają niezwykle przydatne przy zaklęciach transmutacyjnych. Najczęściej właściciele tych różdżek są tajemniczy i milczący. Rdzeń sprowadzany z Japonii.” )

Zajęcia:
Ścigający w drużynie Krukonów oraz pomocnik bibliotekarki.
Kółko transmutacyjne.

Dom:
Ravenclaw

Wygląd:
Kiku to co prawda niewysoki – bo zaledwie 165cm - i szczupły mężczyzna, jednakże bardzo dbający o kondycję. Ma krótkie, czarne włosy i bardzo ciemne, brązowe oczy, które wręcz biją ogromem cierpliwości oraz spokojem. Charakteryzują go typowo japońskie, łagodne rysy twarzy oraz bladość karnacji. Częściej uśmiecha się z grzeczności niż faktycznej chęci lub własnej potrzeby, jednak gdy już to robi, jest to uśmiech bardzo przyjemny dla oka. Bardzo rzadko zdarza mu się uzewnętrznić swoje prawdziwe emocje i uczucia. Idealnie je kamufluje, dlatego dość ciężko jest odgadnąć jego zamiary. Niemniej, nie ma skłonności do kłamstwa (bardzo go nie lubi), a jedynie obchodzenia niewygodnej ewentualnie prawdy. Ogólnie na pierwszy rzut oka prezentuje się jako osoba sympatyczna, łagodna i pewniakiem kujon (pewnie dlatego, że ciągle nosi się z książkami w ręku)!

Charakter + Historia ludzka:
Chociaż Kiku z pochodzenia jest rodowitym Japończykiem, bardzo niewiele pamięta z czasów kiedy jeszcze wraz z rodzicami, zamieszkiwał Nishikyo, jedną z dzielnic Kioto, słynącą z odbywających się tam festiwali - to właśnie te ostatnie, pozostawiły po sobie najlepsze i z pewnością najszczęśliwsze z nielicznych wspomnień.
Mimo iż ojciec, głowa starego, magicznego rodu z tradycjami, był czarodziejem czystej krwi, "nieskalanej" ponoć przez wieki, narodziny Kiku okazały się zbyt ryzykowanym wydarzeniem aby mógł on zachować swój pierwotny tytuł. Wbrew wszelkim zakazom, Honda Toshiro(ojciec) zakochał się, poślubił, a następnie opatrzył brzemieniem kobietę nie tylko prostą i bez odpowiedniego nazwiska, ale co najgorsze - mugolkę. Nie chcąc narażać małżonki wraz z dzieckiem, Toshiro podjął trudną decyzję aby odseparować oboje od siedziby rodu. Blisko sześć lat, mały Kiku wychowywał się w hermetycznym, zamkniętym środowisku, mając jedynie minimalny kontakt z kimkolwiek poza matką oraz nieliczną służbą i nauczycielami. Nie mając wiele ciekawych zajęć, korzystał z udostępnianej mu wiedzy w stopniu tak dużym, w jakim tylko mógł. Chłonął ją jak gąbka, na zmianę z obowiązkowa ku zachowaniu tradycji nauką sztuk walki. Nic nie wiedział o świecie czarodziejów, ani też świecie zewnętrznym, jeśli nie liczyć tego o czym mógł przeczytać i dwóch-trzech wypadów podczas festynów, na które wraz z matką dostawali wyjątkowe zgody. Ojca także nie widział zbyt często.
Tak też życie w niewiedzy toczyło się swoim własnym, powolnym torem, aż do dnia jego szóstych urodzin. Wtedy to zmarł drugi syn jego ojca, którego spłodził z kolei z wyznaczoną mu na małżonkę czarownicą. A że sam Toshiro nigdy nie cieszył się dobrym zdrowiem, obecność jego jedynego potomka na tym świecie, stała się nagle zagrożeniem już nie tyle możliwym, co bardzo realnym. Bękart nie mógł wszakże sprawować nad nimi władzy... Magowie siłą wtargnęli do sypialni matki i dziecka, gdzie doszło to poważnego starcia tych, którym nakazano ich bronić z tymi, którym nakazano ich zabić. Rozwścieczeni magowie obu stron, zupełnie stracili nad sobą panowanie, w ostateczności doprowadzając do zawalenia się sporej części budynku. Nie przeżył nikt z walczących. Magia ojca uratowała jedynie chowającego się pod łóżkiem pierworodnego. Mimo szoku jakiego wówczas doznał, wydarzenia z tamtego dnia w żadnym wypadku nie wpłynęły na jego psychikę. Za jednomyślną decyzją Rodu, nie chcąc doprowadzać do dalszego rozlewu krwi, wysłano dziecko tak daleko jak tylko było można - do Anglii. Tam trafił do sierocińca, gdzie przyszło spędzić mu kolejne, nie tak znowu złe lata swoje życia. I choć pamięć o rodzicach zatarła się dość szybko, miłość do kraju pozostała w nim niezmiennie szczera. I to też pielęgnował nawet po tym, jak otrzymał list z Hogwartu (zgodnie z tradycją, winien trafić do Akademii Magii w Mahoutokoro, lecz krewni zadbali o pełne przeniesienie). Nie był tym już tak bardzo zaskoczony. Dyrektorka sierocińca okazałą się charłakiem, wtajemniczając go z wolna we wszystko w co tylko mogła zgodnie z kompetencjami, kiedy jego moce magiczne zaczęły się ujawniać po raz pierwszy. Wspomnienie chłopca, któremu za jego pomocą uszy zamienił w dwa, sflaczałe baloniki, chyba nigdy nie przestanie go nawiedzać... i rozśmieszać jednocześnie. Nawet jeśli nie był z tych, którzy śmieją się zbyt często.
Wyrósł na cichego i spokojnego młodzieńca, starającego się nie udzielać jeśli nie miał do powiedzenia czegoś naprawdę istotnego. Chociaż język angielski opanował do perfekcji, przez typowo ozdobny i melodyjny zarazem akcent, od razu idzie wyczuć, że nie urodził się na Wyspach.    
Powaga, pracowitość i ścisłe zdyscyplinowanie towarzyszyły mu w życiu od najmłodszych lat, dlatego nawet pomimo jakiegoś dziwnego "fatum"(szkolni koledzy), które w Szkole Magii okazało się bez przerwy pakować go w dziwne sytuacje, a zwłaszcza te przynoszące ze sobą kłopoty, nie udało im się zbytnio osłabnąć. Wszystkie obowiązki wypełnia starannie i sumiennie.
Jakkolwiek za murami Szkoły czuł się zawsze szczęśliwy, dopiero jako uczeń piątego roku zrozumiał iż Hogwart to coś więcej niż tylko miejsce edukacji... Powoli zaczął otwierać się na ludzi. Polubił pomaganie innym tak samo mocno, jak dźwięk panującego dookoła niego gwaru, na który wcześniej jakoś nie zwracał uwagi. Może co prawda dalej wydawać się sztywny przez swoje maniery oraz ostrożność w słowach aż do przesady, ale tak naprawdę nigdy nie wiadomo kiedy raczy wyskoczyć z czymś zupełnie spontanicznym. Jest niezwykle pomysłowy i na wszystko znajdzie rozwiązanie. Może się początkowo wydawać nieśmiały, lecz tak właściwie stosunkowo łatwo z nim nawiązać kontakt, ale o wiele ciężej prawdziwą przyjaźń, ponieważ rzadko kiedy mówi coś prosto w oczy i zwykle trzeba ostro się pogłowić aby zrozumieć co tak naprawdę może mieć na myśli. Zresztą nie tylko przez sposób w jaki mówi, ale także to, jak pokazuje po sobie(czy tez raczej NIE pokazuje) emocje. Bardzo ciężko go rozzłościć, lecz kiedy już się to stanie, jego złość potrafi być naprawdę przerażająca.
Kieruje się swoimi własnymi zasadami i poczuciem honoru. Bardzo ciężko mu komuś odmówić, zwłaszcza gdy znajduje się pod presją lub druga ze stron zdoła go zawstydzić. Ma też zadatki na koszmarnego pracoholika.
Poza zamiłowaniem do zdobywania wiedzy, kocha też robić zdjęcia swoim starym, zdobytym w magicznym antykwariacie aparatem. Uważa że dzięki temu, nigdy już nie zapomni twarzy najbliższych. Jest również cichym artystą. Lubi malować, obserwować naturę i zwierzęta – zwłaszcza te futerkowe.

Przedmioty
 Zaklęcia - x
 Transmutacja - x
 Obrona Przed Czarną Magią - x
 Zielarstwo - x
 Eliksiry - x
 Astronomia -
 Historia Magii - x
 Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami - x
 Starożytne Runy -
 Numerologia -
 Wróżbiarstwo -
 Mugoloznawstwo -

Zwierzak:
Kot o imieniu Ibiki. Koszmarnie chrapie i o dziwo, bardzo lubi psy jak i uganianie się za ptakami po Zakazanym Lesie.

Ciekawostki:
*Jest bardzo przesądny.
*Potrafi zafundować profesjonalny masaż.
*Tolerancyjny jak jasna cholera.
*Bardzo lubi gotować, jednak ma zbyt dużą słabość do soli.
*Kocha się w technologii mugolaków.
*Jego patronusem jest kitsune – demoniczny lis o trzech ogonach.
*Rysuje niemalże jak profesjonalny mangaka. Ma do tego żyłkę.
*Nienawidzi karaluchów!
*Ma ciągłe problemy ze snem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka
Admin
avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 27/05/2014
Wiek : 22
Skąd : Z Waszyngtonu

PisanieTemat: Re: H-Hai...?   Wto Cze 10, 2014 5:01 pm

A już cię miałam postraszyć, o ucieczce terminu... no ale skoroś napisał...
AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
H-Hai...?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hogwartejszyn, tralalajeszyn :: Organizacja :: Karty Postaci-
Skocz do: