Hogwartejszyn, tralalajeszyn

By me for me cuz me
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Por la razon o la fuerza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Chile

avatar

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 29/05/2014
Skąd : Santiago.

PisanieTemat: Por la razon o la fuerza   Pią Maj 30, 2014 2:21 pm

Nazwa kraju/miasta/whatever: Chile
Imię i nazwisko: Jose Rodriguez Carriedo
Data urodzin: 12 luty
Klasa: V
Krew: Czysta
Różdżka: 14 cali, leszczyna, sztywna, włos jednorożca
Zajęcia:
Kółko transmutacji, bo się łudzi, że mógłby zostać animagiem.
Kółko eliksirów, bo jest parę osób, które można by otruć (a poza tym to takie stereotypowe zajęcie dla Ślizgona!)
Charytatywna (...) pomoc w Skrzydle Szpitalnym. No bo jeszcze czego, żeby profesjonaliści musieli tracić czas na takich kretynów jak Argentyna na przykład.
Zapisałby się na Quidditcha, ale jest beznadziejny i nie posiada miotły (ma tylko lęk wysokości)
Dom: Slytherin
Wygląd:
Jose to osobnik płci męskiej- co do tego nikt nie ma prawa mieć wątpliwości. Może chudy i żylasty, z kompletnym zanikiem widocznych mięśni, ale mężczyzna i basta. I biada temu, kto zasugeruje inaczej! Jest osobnikiem dość dumnym i to widać chociażby po jego sposobie poruszania się- z wysoko uniesioną głową, bez cienia strachu czy niepewności. Jak ktoś ma chociaż trochę oleju w głowie, to od razu z daleka rozpozna iż jest on Latynosem. Wystarczy rzut oka na jego skórę, może nie brązową, ale z pewnością ciemniejszą od takiego bladego z Europy. No i niemalże czarne włosy również za tym przemawiają. Nawiasem, są one praktycznie zawsze schludnie ułożone, nie to, że przylizane nad miarę żelem czy jakieś wypucowane milionem odżywek- po prostu Jose nie ma wstrętu do grzebienia i zawsze znajdzie trochę czasu na poranną toaletę. Ma również niby to ciepłe, brązowe oczy, które jakimś cudem potrafią posyłać spojrzenia zimne jak lód. Nie uśmiecha się zbyt często, o nie. Ogólnie to robi miny jakby mu ktoś co najmniej zdechłą, rozkładającą się rybę pod nos podłożył.
Charakter:
Trzeba zacząć od tego, że Jose nie jest tym stereotypowym Ślizgonem, co to tylko na okazję czeka, żeby podręczyć jakiegoś mugola/szlamę lub dołączyć do grupy terrorystycznej (Śmierciożerców na przykład). On po prostu jest niemiły dla wszystkich jak leci. Nie zważa na coś takiego jak pochodzenie czy czystość krwi, bo to w ogóle do szczęścia potrzebne nie jest. Oczywiście zna zasady dobrego wychowania i od święta nawet je stosuje, ale przez większość czasu mu się nie chce. Zwłaszcza potrafi być nieprzyjemny dla tych, co mu na odcisk nadepnęli, nawet jeśli to było dawno temu. Ah, pamiętliwe z niego stworzenie! Jeśli idzie o urazę jego dumy to nie zapomina, poza tym jest całkiem narwany i byle komentarz potrafi go z równowagi wyprowadzić. Jak mało mówi to nie dlatego, że się wstydzi, tylko po prostu nie chce mu się języka strzępić, bo na niektórych mimo wszystko nie warto. Jak na Latynosa to jest podejrzanie wręcz pracowity. I nie, nie chodzi o to, że lubi harować jak wół dwadzieścia pięć godzin na dobę, tylko po prostu traktuje swoje obowiązki poważne i ma ambicję, żeby stawiać się lepszym. W końcu ma najlepsze oceny z całej swojej dużej rodzinki, a to do czegoś zobowiązuje. Chociaż sam ma o sobie raczej niskie zdanie i uważa, że to za mało. Najpierw myśli, potem robi, a do rozwiązywania problemów woli wykorzystywać rozum niż czystą siłę fizyczną... Do czasu. Bo gdy na horyzoncie pojawi się jakiś typ z jego czarnej listy to krew go najczęściej zalewa, a wtedy różdżki idą w ruch. Bywa również wulgarny i zna cały szereg niezbyt przyjemnych określeń.
Czasami nawet potrafi być miły. Dla osób, które troszeczkę lubi.
Historia ludzka:
Ojciec Chilijczyka był dumnym czarodziejem wywodzącym się z dość wiekowego rodu. Nie był to ród tak stary i poważany jak Malfoy czy Black, z pewnością jednak z pewnością pochwalić się mógł nieskazitelnie czystą krwią.
Ku zdziwieniu wszystkich zakochał się w czarodziejce pochodzącej z rodziny mugoli. Co prawda osobie jak najbardziej utalentowanej magicznie, która skończyła Hogwart z wybitnymi wynikami, ale w oczach Rodriguezów po prostu szlamie.
Wzięli ślub, urodziło się im dziecko i przez parę lat było nawet dobrze pomimo faktu, że mieli problemy finansowe...A potem ojciec zachorował. Pieniądze jego rodziny wystarczyłyby na jego leczenie, ale oni nie chcieli mu ich dać, bo to tacy brzydcy ludzie byli. Zmarł.
Jose miał wtedy tylko pięć lat, więc nawet nie było mu się z tym aż tak trudno pogodzić. Zamieszkał razem z matką u jej rodziny, która była olbrzymia. I była takim wymieszaniem mugoli i czarodziei, że trudno było to wszystko ogarnąć. Tam właśnie poznał swoich licznych kuzynów i kuzynki, takich jak Miguel czy Turizahi.
Potem sobie poszedł do Hogwartu, trafił do Slytherinu i się uczył. Takie tam nudy.
Przedmioty
Zaklęcia x
Transmutacja x
Obrona Przed Czarną Magią x
Zielarstwo x
Eliksiry x
Astronomia x
Historia Magii -
Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami -
Starożytne Runy x
Numerologia -
Wróżbiarstwo -
Mugoloznawstwo -  
Zwierzak:
Szczur-albinos o wściekle czerwonych oczach. Nazwa się Santiago i często chowa się po kieszeniach Chilijczyka, wychylając się w najmniej oczekiwanych momentach.
Ciekawostki:
Kod:
 -Najdłuższe państwo świata!
-A Atakama jest najsuchszą pustynią świata. Aż mu się pić chce jak o niej myśli.
-Istnieją specjalne słowniki chilenizmów. Niby mówi po hiszpańsku, ale ma bardzo specyficzny akcent, a niektóre słowa to bierze nie wiadomo skąd. Nie idzie go zrozumieć czasem.
-Szczyci się swoimi winem (które jest lepsze od argentyńskiego!), ale w szkole nie wypada. Więc zazwyczaj raczy się zwykłą herbatą, bo yerby mate z zasady nie tknie.
-Merkén to tradycyjna chilijska przyprawa z suszonych, wędzonych papryczek chili.
-W Chile mieszkają sobie pingwiny.
-“Chile: chciał okraść dom, ale utknął w kominie na 15 godzin. Nie zauważył, że dom, który chciał okraść, wystawiono do sprzedaży i że nie ma tam niczego do zrabowania.” – kradzież roku w wersji chilijskiej.
-Chile to kraj, w którym jezioro może sobie tak nagle zniknąć. I to takie o powierzchni 2 ha, pozostawiając po sobie suchy, wielki krater i ogłupiałych strażników parku narodowego, w którym to jezioro się znajduje.
-W San Alfonso del Mar, chilijskim kurorcie, znajduje się największy basen świata, który ma aż 8 ha.


Ostatnio zmieniony przez Chile dnia Nie Cze 15, 2014 4:45 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ameryka
Admin
avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 27/05/2014
Wiek : 22
Skąd : Z Waszyngtonu

PisanieTemat: Re: Por la razon o la fuerza   Pią Maj 30, 2014 4:59 pm

Hym hym *myśli* Wybuchowy Śliztynos dostaje AKCEPT
Jesteś bezpieczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Por la razon o la fuerza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Hogwartejszyn, tralalajeszyn :: Organizacja :: Karty Postaci-
Skocz do: